Przegrana po rzutach karnych

GKS Tychy
Hokej24
Wczoraj GKS Tychy podejmował na własnym lodowisku wicelidera Zagłębie Sosnowiec.
Było to ciekawe i wyrównane widowisko. Obie strony już od początku spotkania walczyły o każdy skrawek lodu, choć pierwsi prowadzenie objęli tyszanie. Już w drugiej minucie na listę strzelców wpisał się Adrian Parzyszek. W połowie tercji do szatni musiał zjechać Piotr Sarnik; w wyniku rzucenia na bandę jednego z zawodników tyskich doszło do rozcięcia łuku brwiowego, za co otrzymał karę meczu. Jak się potem okazało dla drużyny gości nie było to jednak osłabienie. Za jedną straconą bramkę zaaplikowali gospodarzom aż trzy. W końcówce drugiej tercji nadzieję na korzystny wynik przywrócił tyszanom Michal Kotlorz, który strzałem z niebieskiej linii zdobył dla swojego zespołu drugiego gola. Trzecia tercja zapowiadała nie lada emocje. Już od początku zaatakowali gospodarze. Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania ofensywna gra GKS-u przyniosła efekt w postaci gola. Wyrównującą bramkę strzelił Krzysztof Śmiełowski. Wynik remisowy utrzymał się do sześćdziesiątej minuty i na stadionie zimowym w Tychach mieliśmy dogrywkę. Doliczonego czasu gry nie wykorzystała żadna z ekip, choć bliżsi rozstrzygnięcia byli goście. Po atomowym uderzeniu z niebieskiej linii Oktawiusza Marcińczaka krążek trafił w słupek bramki tyskiej. Przyszła pora na rzuty karne. W tym elemencie gry stuprocentową skutecznością popisali się goście, którzy wygrali dzisiejsze spotkanie 3:4.
GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec 3-4 (1-2, 1-1, 1-0 - 0-0, k. 1-2)
1-0 - Proszkiewicz (Garbocz, Woźnica), 01:21
1-1 - Luka (Bernat, G. Da Costa), 06:39
1-2 - Luka (Galvas), 11:51 - 5/4
1-3 - Jaros (Opatovsky), 33:02
2-3 - Kotlorz (Jakesz, Woźnica), 38:31 - 5/4
3-3 - Śmiełowski (Paciga), 50:01 - 5/4
GKS: Sobecki - Gonera (2), Śmiełowski; Bagiński, Parzyszek, Paciga (2) - Mejka, Jakesz; Proszkiewicz, Garbocz, Woźnica - Kotlorz, Majkowski (4); Witecki, Krzak (29), Maćkowiak (4) - Sokół; Banachewicz, Galant, Matczak.
Trener Jan Vavrecka.
Zagłębie: Dzwonek - Banaszczak, Galvas; Luka, Bernat, G. Da Costa - Marcińczak (2), Gabryś (2); Jaros (2), Sarnik (25), Opatovsky (4) - Duszak (4), Dronia (25); Podsiadło, Koszarek, Różański - Ślusarczyk, T. Kozłowski, M. Kozłowski, T. Da Costa (2).
Trener Milan Skokan.
Kary: 41 (w tym 25 Krzak) - 66 (w tym 25 Sarnik i 25 Dronia).
Sędziowali: Zbigniew Wolas; Mateusz Bucki, Mariusz Pilarski.
Widzów: 1600.
Źródło: hokej24
Wyświetleń: 2903
Mam nadzieje ze Zaglebie zagra w tym roku w finale!!
W całym hokejowym swiecie, karze się gracza, ktory rzucajac przeciwnika na bande, powoduje jego zranienie. Ba, wiele razy widziałem, że nie trzeba bylo nawet widoku krwi, by gracz dostał kare meczu. Poogladaj sobie chociazby filmiki z obecnym finskim graczem Torunia, ktory w Finlandii znany jest z łapania kar za ostre rzucenie rywala na bande. Zobacz, zobaczysz ze schodzi do szatni po swoich interwencjach. A akurat w NHL to norma, o ile faktycznie wejscie bylo mocne a sedzia to widział.
Nie rozumiem czemu bronisz Sarnika i w sumie dziwie sie samemu zawodnikowi. Najpierw dał popis w Sanoku, kilka dni pozniej w Tychach.
I zgodze sie z Tobą, czesto sedziowie wyolbrzymiają przewinienia, ale akurat moim zdaniem, rzucenie rywala na bande w taki sposob ze pojawia sie krew, powinno byc ukarane tak, jak mowi przepis.
Co do ostrej gry na bandzie to i tak punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Niemniej jednak wielu kibiców wolałoby aby na lodzie było więcej walki. W końcu jest to jedna z tych rzeczy która przyciąga uwagę kibica do hokeja i go ekscytuje w tej grze.
Rozumiem mogli dać karę ale nie karę meczu. Jak dla nich to było za brutalne wejście zawsze sie mogą przekwalifikować i zostać sędziami hokeja na lodzie kobiet albo łyżwiarstwa figurowego. W końcu to jest hokej gra dla twardych facetów a nie dla mazgajów.
Kiedyś takich zagrań się nie karało a hokej był bardziej twardą grą niż teraz. O NHL nawet nie wspominam bo tam takie zagrania nie są niczym nadzwyczajnym i są na porządku dziennym.
1-0 - Proszkiewicz (Garbocz, Woźnica), 01:21
A Kotlorz strzelił z bliska a nie z niebieskiej.
Lepiej nic nie pisać panie Przybylski niż pisać byle co.
Ale Luka to wielka KLASA!!










Blipnij








